Była sobota. Jagoda ze słuchawkami na uszach siedziała na ławce w parku. Zawsze gdy była mała przychodziła tutaj z babcią. Rodzice nigdy nie mieli czasu żeby się nią opiekować. Najważniejsza była praca. Czasami myśli, że nic się nie zmieniło. Niestety jej babcia czuje się coraz gorzej. Dokuczają jej choroby. Z zamyślenia wyrwała ją dziewczyna, która usiadła nagle obok niej.
-Siemanko. Obserwuje Cię już jakiś czas. Wyglądasz na smutną. Mogę Ci jakoś pomóc z perspektywy nieznajomej?
-Nie, nie trzeba. Nie jest mi źle. Jest dobrze. Nie musisz się martwić. Zawsze podchodzisz do ponurych osób? - powiedziała odwracając wzrok na dziewczynę. Ujrzała piękną dziewczynę. Miała śliczne, brązowe włosy sięgające do połowy pleców. W jej niebieskich oczach było coś niezwykłego. Policzki były zasypane delikatnymi piegami. Wpatrywała się w jej długie nogi kończące się czerwonymi trampkami.
- Nie, nie zawsze. Wydajesz się być taką tajemniczą osobą. Obserwuję Cię już od tygodni. Maria jestem, ale wszyscy mówią Mańka. - powiedziała uśmiechając się.
-Marysia? Słodko.
-Nie przedstawisz się?
-A tak, Jagoda jestem.
-A więc Jagoda, o czym tak myślisz?
-O tym co wszyscy. Co by było gdyby.
-Trudno mi będzie się z tobą porozumieć.
-Nie musisz się ze mną porozumiewać.
-Nie muszę, ale chcę.
Przyszedł wieczór. Jagoda zastanawiała się nad spotkaniem z nieznajomą. Ku zdziwieniu dała siebie poznać. Mówiła jej dużo rzeczy o sobie. Nigdy nie lubiła gdy ktoś wiedział o niej za dużo. Nawet Ola. Olę poznała we wrześniu i nie potrafi się przed nią otworzyć, a otworzyła się przed Marysią, którą poznała pare godzin temu. Nie umiała o niej nie myśleć. Chciała znowu utonąć w jej niebieskich oczach. Martwiła się o siebie. Jej koleżanki pewnie teraz rozmyślają o chłopakach a ona? Ona myśli o dziewczynie z parku. Jednak nie czuła się z tym źle. Ale zastanawiało ją to czy może zakochała się w Mańce? Wydawała się ideałem. Myśląc tak o dziewczynie zapaliła papierosa i usiadła na szerokim parapecie w jej pokoju. Obserwowała jak dym powoli unosi się do góry i zanika. To tak jak jej uczucia do niektórych osób. Na początku są wielkie. Wielkie nadzieje, a potem powoli to wszystko znika. Jagoda boi się, że będzie tak w przypadku Mańki. Postanowiła wyjść jutro do parku w to samo miejsce...
Szare Dni Jagody
sobota, 12 stycznia 2013
piątek, 11 stycznia 2013
Rozdział 1; część 1
Padał deszcz. Jagoda jak zwykle już o świcie siedziała na szerokim parapecie. Urządzała wyścigi kroplom deszczu na szybie. Zapatrzona i jak zawsze zamyślona spoglądała na rozciągającą się ulice. Obserwowała każdego. Widziała jak pospiesznie biegną do piekarni po bułki. W lekkiej panice i zamęcie biegną po kałużach, wzdychają gdy jakiś samochód przypadkiem opryska ich brudną wodą. Jagoda była bardzo tajemniczą, ale niezwykłą 14 letnią dziewczyną. Na pozór szarą, cichutką, niczym niewyróżniającą się osóbką. Była nieśmiała, spokojna, ale miała w sobie coś co przyciągało do niej wiele osób. Było w niej również coś co odpychało. Może to, że nie dla wszystkich potrafiła być miła? Zawsze starała się osiągnąć swój wyznaczony cel. Nie zawsze się udawało, ale jej starania były doceniane.
-Jagódka! - słychać było głos jej mamy dochodzący z parteru.
-Nienawidzę jak tak do mnie mówisz! - odpowiedziała pod nosem zbiegając po schodach.
-Nie musisz dzisiaj ubierać się ciepło, ale weź parasolkę bo strasznie pada. Pamiętaj, że na stole w salonie masz kanapki. Żebyś przypadkiem nie chodziła potem głodna w szkole. Herbata czeka na ciebie w kuchni. Tata wyjechał na szkolenie, wróci dopiero za tydzień. Ja będę dzisiaj w domu chyba wcześniej. Jak chcesz to przyjadę po ciebie pod szkołę - powiedziała niemal na jednym wdechu.
-Dobrze, idź już bo się spóźnisz - odpowiedziała sucho.
-Nie zapomnij o parasolce! - krzyknęła wychodząc.
Było słychać tylko odjeżdżający samochód. Jagoda podpięła swojego Ipoda o głośników i zaczęła przygotowywać się do szkoły. Ubrała się w swoje ulubione, krótkie, dżinsowe spodenki i szerszą, brzoskwiniową bluzę ''kangurkę''. Zabrała swojego ipoda podpinając go do słuchawek które jak zawsze nosiła na szyi. Poprawiła jej piękne, blond, kręcone włosy i zawiesiła swoją ciężką torbę na ramieniu. Wsłuchując się w bit w słuchawkach po 15 minutach dotarła szybkim krokiem na przystanek. Rozmyślała jak zawsze i przyglądała się ludziom. Byli tak samo nudni jak ona. Nie podobała jej się ta monotonia. Była przerażona faktem, że żadna osoba nie wywarła na niej dużego wrażenia. W nikim nie podkochiwała się skrycie jak jej koleżanki. Było jej z tym źle, nawet bardzo. Zamyślając się tak ominęła swój przystanek i nie wysiadła z autobusu, musiała się wracać pieszo do szkoły. Spóźniła się na informatykę.
-Jagoda, znowu to samo! Jeżeli masz problemy z dotarciem do szkoły na czas to wychodź z domu już o 6.00 rano - upomniała ją nauczycielka.
-Wypie*przaj - odpowiedziała pod nosem i usiadła obok jej najlepszej kumpeli Natalii.
Zadzwonił dzwonek. Jagoda z Natalią wyszły na przerwę. Jak zwykle każdy chłopak ślinił się na widok kumpeli Jagody. Zamyślając się i uciekając w swój własny świat dziewczyna wpadła na rok starszego chłopaka Kacpra. W szkole było o nim głośno. Każdy mówił że żyje w swoim świecie.
-Przepraszam! - powiedziała widząc sterty rozsypanych płyt CD na korytarzu.
Ściągnęła słuchawki i pomogła chłopakowi zbierać resztki ocalałych płytek.
-Nie szkodzi, mam w domu kopie. Muszę teraz po nie pojechać tramwajem bo informatyczka mnie zabije. Kacper, miło.
-Jagoda, milej - odpowiedziała uśmiechając się i podając mu płyty. - Do zobaczenia?
-Pewnie zobaczymy się jeszcze nie raz na przerwie - odparł śmiejąc się.
-No tak, idiotka ze mnie - powiedziała śmiejąc się i doganiając przyjaciółkę.
-Jagódka! - słychać było głos jej mamy dochodzący z parteru.
-Nienawidzę jak tak do mnie mówisz! - odpowiedziała pod nosem zbiegając po schodach.
-Nie musisz dzisiaj ubierać się ciepło, ale weź parasolkę bo strasznie pada. Pamiętaj, że na stole w salonie masz kanapki. Żebyś przypadkiem nie chodziła potem głodna w szkole. Herbata czeka na ciebie w kuchni. Tata wyjechał na szkolenie, wróci dopiero za tydzień. Ja będę dzisiaj w domu chyba wcześniej. Jak chcesz to przyjadę po ciebie pod szkołę - powiedziała niemal na jednym wdechu.
-Dobrze, idź już bo się spóźnisz - odpowiedziała sucho.
-Nie zapomnij o parasolce! - krzyknęła wychodząc.
Było słychać tylko odjeżdżający samochód. Jagoda podpięła swojego Ipoda o głośników i zaczęła przygotowywać się do szkoły. Ubrała się w swoje ulubione, krótkie, dżinsowe spodenki i szerszą, brzoskwiniową bluzę ''kangurkę''. Zabrała swojego ipoda podpinając go do słuchawek które jak zawsze nosiła na szyi. Poprawiła jej piękne, blond, kręcone włosy i zawiesiła swoją ciężką torbę na ramieniu. Wsłuchując się w bit w słuchawkach po 15 minutach dotarła szybkim krokiem na przystanek. Rozmyślała jak zawsze i przyglądała się ludziom. Byli tak samo nudni jak ona. Nie podobała jej się ta monotonia. Była przerażona faktem, że żadna osoba nie wywarła na niej dużego wrażenia. W nikim nie podkochiwała się skrycie jak jej koleżanki. Było jej z tym źle, nawet bardzo. Zamyślając się tak ominęła swój przystanek i nie wysiadła z autobusu, musiała się wracać pieszo do szkoły. Spóźniła się na informatykę.
-Jagoda, znowu to samo! Jeżeli masz problemy z dotarciem do szkoły na czas to wychodź z domu już o 6.00 rano - upomniała ją nauczycielka.
-Wypie*przaj - odpowiedziała pod nosem i usiadła obok jej najlepszej kumpeli Natalii.
Zadzwonił dzwonek. Jagoda z Natalią wyszły na przerwę. Jak zwykle każdy chłopak ślinił się na widok kumpeli Jagody. Zamyślając się i uciekając w swój własny świat dziewczyna wpadła na rok starszego chłopaka Kacpra. W szkole było o nim głośno. Każdy mówił że żyje w swoim świecie.
-Przepraszam! - powiedziała widząc sterty rozsypanych płyt CD na korytarzu.
Ściągnęła słuchawki i pomogła chłopakowi zbierać resztki ocalałych płytek.
-Nie szkodzi, mam w domu kopie. Muszę teraz po nie pojechać tramwajem bo informatyczka mnie zabije. Kacper, miło.
-Jagoda, milej - odpowiedziała uśmiechając się i podając mu płyty. - Do zobaczenia?
-Pewnie zobaczymy się jeszcze nie raz na przerwie - odparł śmiejąc się.
-No tak, idiotka ze mnie - powiedziała śmiejąc się i doganiając przyjaciółkę.
Poznajcie mnie
Witam!
Założyłam tego bloga z myślą o potraktowaniu go jako książki. Jako mojego własnego 'dzieła'. Nie zdradzę swoich danych, są kompletnie nudne, nic nie warte. Jestem niewyróżniającą się niczym osobą. Wiek to liczba, imię to tylko ciąg liter. Trzymam się tego, że nie wiedza jest najważniejsza, ale wyobraźnia i umiejętność stworzenia w głowie swojego własnego świata do którego możemy uciec wieczorem przed snem jak i w autobusie w drodze do szkoły. Proszę Was i podkreślam, że ta książka nie jest pamiętnikiem! Będę pisała ją aby przybliżyć Wam kilka faktów dotyczących niektórych subkultur młodzieżowych. Główną bohaterką jest Jagoda, a ja nią nie jestem, jest stworzona przeze mnie dla Was. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim aby lektura przypasowała Wam do gustu :)
Założyłam tego bloga z myślą o potraktowaniu go jako książki. Jako mojego własnego 'dzieła'. Nie zdradzę swoich danych, są kompletnie nudne, nic nie warte. Jestem niewyróżniającą się niczym osobą. Wiek to liczba, imię to tylko ciąg liter. Trzymam się tego, że nie wiedza jest najważniejsza, ale wyobraźnia i umiejętność stworzenia w głowie swojego własnego świata do którego możemy uciec wieczorem przed snem jak i w autobusie w drodze do szkoły. Proszę Was i podkreślam, że ta książka nie jest pamiętnikiem! Będę pisała ją aby przybliżyć Wam kilka faktów dotyczących niektórych subkultur młodzieżowych. Główną bohaterką jest Jagoda, a ja nią nie jestem, jest stworzona przeze mnie dla Was. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim aby lektura przypasowała Wam do gustu :)
Wasza Anonimowa Pisarka (AP)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)