Padał deszcz. Jagoda jak zwykle już o świcie siedziała na szerokim parapecie. Urządzała wyścigi kroplom deszczu na szybie. Zapatrzona i jak zawsze zamyślona spoglądała na rozciągającą się ulice. Obserwowała każdego. Widziała jak pospiesznie biegną do piekarni po bułki. W lekkiej panice i zamęcie biegną po kałużach, wzdychają gdy jakiś samochód przypadkiem opryska ich brudną wodą. Jagoda była bardzo tajemniczą, ale niezwykłą 14 letnią dziewczyną. Na pozór szarą, cichutką, niczym niewyróżniającą się osóbką. Była nieśmiała, spokojna, ale miała w sobie coś co przyciągało do niej wiele osób. Było w niej również coś co odpychało. Może to, że nie dla wszystkich potrafiła być miła? Zawsze starała się osiągnąć swój wyznaczony cel. Nie zawsze się udawało, ale jej starania były doceniane.
-Jagódka! - słychać było głos jej mamy dochodzący z parteru.
-Nienawidzę jak tak do mnie mówisz! - odpowiedziała pod nosem zbiegając po schodach.
-Nie musisz dzisiaj ubierać się ciepło, ale weź parasolkę bo strasznie pada. Pamiętaj, że na stole w salonie masz kanapki. Żebyś przypadkiem nie chodziła potem głodna w szkole. Herbata czeka na ciebie w kuchni. Tata wyjechał na szkolenie, wróci dopiero za tydzień. Ja będę dzisiaj w domu chyba wcześniej. Jak chcesz to przyjadę po ciebie pod szkołę - powiedziała niemal na jednym wdechu.
-Dobrze, idź już bo się spóźnisz - odpowiedziała sucho.
-Nie zapomnij o parasolce! - krzyknęła wychodząc.
Było słychać tylko odjeżdżający samochód. Jagoda podpięła swojego Ipoda o głośników i zaczęła przygotowywać się do szkoły. Ubrała się w swoje ulubione, krótkie, dżinsowe spodenki i szerszą, brzoskwiniową bluzę ''kangurkę''. Zabrała swojego ipoda podpinając go do słuchawek które jak zawsze nosiła na szyi. Poprawiła jej piękne, blond, kręcone włosy i zawiesiła swoją ciężką torbę na ramieniu. Wsłuchując się w bit w słuchawkach po 15 minutach dotarła szybkim krokiem na przystanek. Rozmyślała jak zawsze i przyglądała się ludziom. Byli tak samo nudni jak ona. Nie podobała jej się ta monotonia. Była przerażona faktem, że żadna osoba nie wywarła na niej dużego wrażenia. W nikim nie podkochiwała się skrycie jak jej koleżanki. Było jej z tym źle, nawet bardzo. Zamyślając się tak ominęła swój przystanek i nie wysiadła z autobusu, musiała się wracać pieszo do szkoły. Spóźniła się na informatykę.
-Jagoda, znowu to samo! Jeżeli masz problemy z dotarciem do szkoły na czas to wychodź z domu już o 6.00 rano - upomniała ją nauczycielka.
-Wypie*przaj - odpowiedziała pod nosem i usiadła obok jej najlepszej kumpeli Natalii.
Zadzwonił dzwonek. Jagoda z Natalią wyszły na przerwę. Jak zwykle każdy chłopak ślinił się na widok kumpeli Jagody. Zamyślając się i uciekając w swój własny świat dziewczyna wpadła na rok starszego chłopaka Kacpra. W szkole było o nim głośno. Każdy mówił że żyje w swoim świecie.
-Przepraszam! - powiedziała widząc sterty rozsypanych płyt CD na korytarzu.
Ściągnęła słuchawki i pomogła chłopakowi zbierać resztki ocalałych płytek.
-Nie szkodzi, mam w domu kopie. Muszę teraz po nie pojechać tramwajem bo informatyczka mnie zabije. Kacper, miło.
-Jagoda, milej - odpowiedziała uśmiechając się i podając mu płyty. - Do zobaczenia?
-Pewnie zobaczymy się jeszcze nie raz na przerwie - odparł śmiejąc się.
-No tak, idiotka ze mnie - powiedziała śmiejąc się i doganiając przyjaciółkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz